|
Wyemanowana cudowność dnia poprzedzającego dzień nieszczególnie magiczny, została doszczętnie wyeksmitowana z mojej percepcji życiowej. Możliwośc pocieszająca fakt, iż prawdopodobnie nie ma takiej rzeczy, do której można by było przylgnąc jeszcze na chwilę jak rzep, jest tym, że wyeksmitowanie owej cudowności nie zostało uczynione przeze mnie, jak to się zwykle działo. Zdumienie i podziw w matematyce owego zdarzenia polega na tym, iż wcale 1+1 nie równa się 2, a jedynie 1,5. I może się wydawać, ze tylko ja rozumiem co piszę, chociaż piszę jak zwykle nieskładnie i ogólnikowo, ale jednak, jednak ma to sens głębszy i bardziej wymagający nić słabe 0,5, które dajesz z siebie... Jednakże nie jednorazowa rozmowa z Anielicami spokoju i opanowania doprowadziła do stanu przewidywanego na dzien póżniejszy. Co jest wyjatkowo mile widziane w tym momencie. A mianowicie całkowite, totalne, opanowujące cały światopogląd wyjebane w to.
|